| Prace uczniów: | ||||||||||||||||||||
| Paulina Karowska, lat 13 Wierzę w wieżę | |
| Na początek opowiem Wam, skąd Gostynińsko- Włocławski Park Krajobrazowy znam. Byłam jedną z osób nielicznych, udających się 18 maja 2004 roku, na plener ekologiczno- fotograficzny. We wtorek rano przed autokarem, tętniły dzieciaki szkolnym gwarem. Jechaliśmy do Baruchowa godzinę prawie, a w końcu stanęliśmy w Goreniu Dużym na trawie. Patrzymy na napis-"Zielona Szkoła" i stąd nadzieja, że będzie wesoła. Weszliśmy niepewnie mocno trzymając zeszyty, a tu na ścianach plakaty upamiętniające pobyty To gimnazjum, to podstawówka, których znakiem jest mała sówka. Tu zdjęcie, tu praca wyróżniona, chyba cała grupa była oszołomiona. Trudne zajęcie miały przewodniczki panie, uciszyć wszystkich- to nie lada zadanie. Udało się wreszcie zaprowadzić porządek ustawiając dzieci grzecznie w rządek. Postanowiono, że trzy grupy będą, które ograniczą "panikę" zbędną. Młodzież z pierwszej grupy rowerami z Jerzym Grawenderem i Piotrem Twardowskim odjechała i dziedzictwo kulturowe na terenie GWPK poznała. Druga zaś grupa ze słynną panią Płuciennik, drewniany wóz wybrała, bo końska jazda na użytek ekologiczny "Kłótno" i rezerwat "Olszyny Rakutowskie" im zapachniała. Ja natomiast trafiłam do grupy trzeciej, pod opieką pana Zbysia Krydy "Zdjęciarza", który wszystkich miętowymi cukierkamni obdarzał. Było bardzo ciekawie- mówię Wam szczerze, Weszłam na "Widoń"- to znaczy wieżę. Gdy do autokaru wsiadła "Migaczy" i "Migawek" grupa, Pani Ewa oświadczyłą, że po rajdzie wzmocni nasze siły wyborowa zupa. Pierwszy przystanek- to leśna szkółka, w której codziennie kuka kukułka. Wchodzimy- lecz, co tak się mieni??? To młode drzewka w kolorze srebrzystej zieleni. Tu nastąpił wykład Pana Centkowskiego- przewodnik a po chwili cała grupa w autobusie znika. Pytamy- "Gdzie się teraz wybieramy?" Bo przecież okolic tych nie znamy. |
-"Jedziemy na wieżę!" Ja myślę: "Bardzo fajnie! Ale ja w to nie wierzę!" Lecz to prawda szczera była. Do wieży "Widoń" droga prowadziłą zawiła, to w górę, to w dół, to się rozwidliła. I w końcu dotarliśmy do Czarciej Góry i tajemniczej wieży, co sto siedemdziesiąt seść schodków mierzy. Na samym szczycie, u samej góry, gdzie ręką można dosięgnąć chmury, siedzi Pan z mapami i innym sprzętem, zajmujący się całym zagrożonym obrębem. Po uważnym strażnika słuchaniu i nazw jezior poznaniu, postanowiliśmy, że pora do Pana Tomasza na zupę wracać, bo potem jeszcze trzeba azymut na dom złapać. O pysznym kapuśniaku szybko rozeszła się wieść, potem Pan Piotr pokazał slajdy. I nie na żarty musielismy sobie powiedzieć- "Cześć!" Bo trzecich Interdyscyplinarnych warsztatów ekologiczno- artystycznych dobiegał kres. |
| Iga Łuczak (lat 11) Widok z mojego okna | |
Z mojego okna widzę robotników, którzy remontują stary, zabytkowy dworek. Na jego ogromnym terenie rosną stare drzewa, o tej porze roku bez liści oraz małe krzewy. Nieco bliżej znajduje się mały plac, na , którym stoją dwa samochody. Po prawej stronie widzę dom, którego częścią jest Gminny Ośrodek Kultury. Trochę bliżej znajduje się ulica prowadząca z Płocka do Nowego Duninowa . Z lewej strony rośnie piękny park, do którego często chodzę na spacery. Lubię patrzeć przez moje okno. | |
| Adrian Podkański (lat 13) Legenda o cudownym źródełku | |
Dawno, dawno temu tam gdzie do rzeki Wisły, wpadała spokojna, mała rzeczka o nazwie Skrwa Lewa, pewnej mroźnej zimy, wyczerpany wędrowiec ostatkiem sił chciał dojść do małej chatki stojącej samotnie w lesie, ale zabrakło mu sił. Na szczęście z chatki wyszedł chłop po drewno na opał do kominka. Kiedy wracał zauważył ciało leżące blisko drzwi wejściowych. Podszedł do nieznajomego i zabrał go do przytulnego i ciepłego, modrzewiowego domku. Mężczyzna przykrył go skórami, a jego żona napoiła nieznajomego ziołami. Kiedy wędrowiec obudził się, nie wiedział gdzie się znajduje. Bardzo zdziwił się na widok nieznajomych mu ludzi. Opowiedzieli mu jak znaleźli go przed domem nieprzytomnego. Wędrowiec, który nazywał się Hieronim pochodził z bogatej rodziny. Jego ojciec zajmował wysokie stanowisko u boku króla Krzywoustego. Hieronim nie umiał żyć na dworze królewskim i postanowił uciec. Wędrował dwa miesiące, aż prowiant mu się skończył trzy dni temu. Prześladował go pech, bo od tygodnia nie mógł znaleźć żadnej karczmy. Po opowiedzeniu całej swojej historii poprosił o nocleg na co małżeństwo się zgodziło. Następnego dnia gościnny gospodarz wskazał mu drogę do wsi Moździerz, a kobieta dała mu jedzenie na czas podróży. Hieronim pożegnał się i podziękował dobrym ludziom za pomoc. Kiedy dotarł do celu, miejscowa ludność przyjęła go mile. Podróżnik postanowił się tam osiedlić i założyć rodzinę. Po dwóch latach wybudował sobie solidny dom i ożenił z piękną dziewczyną o imieniu Maria. Żona urodziła mu chłopca, któremu dali na imię Soczewka. Kiedy chłopiec po raz pierwszy wybrał się na samodzielne polowanie zaatakowały go wilki. Zastrzelił dwa, ale trzeci ciężko go ranił, a potem uciekł. Dziecku pozostało mało czasu do końca życia. W pewnej chwili zobaczył, zbliżającą się do niego Maryję Pannę .W pierwszej chwili pomyślał, że przyszła zabrać go do nieba, ale się mylił. Matka Boża otuliła chłopca, zabrała go do źródełka i napoiła go cudowną wodą. Chwilę po tem rana się zagoiła, a chłopiec odzyskał siły. Maryja znikła. Soczewka postanowiła postawić młyny na rzece, która leczyła ludzi i nazwać ją Soczewka. Mąka, która była tutaj wyprodukowana miła leczniczą moc, każdy kto spróbował chleba upieczonego z tej mąki od razu zdrowiał. Na początku XIX w. W osadzie młyńskiej założono czerpalnię papieru, która była znana na caluśkim świecie. Nadworny pisarz Bolesława Krzywoustego- Adrian Podkański |
|
Prace nagrodzone w konkursie literackim- "Jestem częścią przyrody" |
|
Witam Cię Słoneczko! Na początku mego listu chcę się z Tobą przywitać, a przede wszystkim przedstawić.
Mam na imię Albert i chodzę do VI klasy Szkoły Podstawowej w Soczewce. W tej chwili siedzę przy oknie i widzę, jak bardzo mocno świecisz i ogrzewasz mój świat, w którym mieszkam.
To dzięki Tobie, Słoneczko, dzień staje się lepszy i radośniejszy. Kiedy się budzę, a Ty zaglądasz do mojego pokoju chce mi się żyć. bez ciebie jest ciemno i ponuro.
Chciałbym spotkać się z Tobą bliżej, ale wiem, że to jest niemożliwe. Więc pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, życzę bardzo mocnych promieni i dzięki za światło i Twe radosne spojrzenie. Do zobaczenia jutro |
Matko Wisło! Proszę, abyś okazała swą dobroć i nie wylała za rok, choć wiem, że są ludzie, którzy o Ciebie nie dbają i zanieczyszczają Cię. Wisło! Pamiętaj, że są ludzie, którzy chcą abyś była czysta i piękna. Oni wiedzą, że jesteś naszą damą. Ja dziękuję Tobie i Bogu, że mogę mieszkać przy Twych brzegach. Wisł! Jesteś domem dla ryb: płotek, okoni, sumów i różnych skorupiaków. Dzięki Tobie można się zrelaksować i oddychać orzeźwiającym powietrzem. Życzę Ci, abyś była coraz zdrowsza i piękniejsza a ludzie, którzy cię skrzywdzili aby zrozumieli, że jesteś naszą dumą i źródłem życia.Twój syn z Woli Brwileńskiej | Ekologiczne czary- mary Autorzy: Angelika Ciechlecka, Natalia Dzierbicka, Monika Pacholec- uczennice klasy VI Bohaterowie: Wróżka, dwie dziewczynki Tyle śmieci w całym mieście Dwie dziewczynki idą ścieżką. Rozrzucają papierki, krzyczą, niszczą młode drzewka. Nagle pojawia się wróżka
|